Rezerwuj

Historia

            Dawne dworki szlacheckie zazwyczaj budowano w centralnym punkcie głównej wsi tworzącej trzon dóbr ziemskich. Tymczasem w Kaszewicach w środku wsi wzniesiono kościół. Siedzibę dziedzica zlokalizowano w odległości ok. 1 km, w miejscu noszącym  nazwę Słupia. W XVIII dwór nazywano Słupowem, stąd wzięła się nazwa okolicznego terenu. Być może etymologia tego słowa wywodzi się od charakterystycznego elementu polskiej architektury dworkowej tj. drewnianych kolumn (słupów) przy wejściu lub też od rodzaju gleby zawierającej rudę żelaza tzw. „słupiatki”. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można też przyjąć, że tak przezwali swoją siedzibę ówcześni właściciele Szembekowie, których rodową posiadłością była wieś Słupowo województwie krakowskim.

            Brak jest danych źródłowych, które opisywałyby wygląd dawnego dworzyszcza właścicieli kaszewickich dóbr. Podobnie jak inne tego typu obiekty, wzniesiony był z modrzewiowych belek składanych w tzw. węgieł na kamiennej podmurówce i pokryty drewnianymi gontami.

            Dawid Gilly, autor mapy pochodzącej z początku XIX w. narysował na granicy wsi Kuźnica i folwarku Kaszewice miniaturę budynku jako oznaczenie dworu. Budowla musiała być okazała, skoro w późniejszych źródłach archiwalnych nazywano ją zamkiem. Jej budowniczym mógł być wojewoda Szembek lub sam biskup krakowski Feliks Paweł Turski, a zarazem tutejszy dziedzic. Mało prawdopodobne, by tak kosztowną inwestycję zrealizował hrabia Henkel senior, który w Słupii bywał sporadycznie, przy okazji załatwiania spraw majątkowych.

            W inwentarzu sporządzonym w lipcu 1847 roku na zlecenie hrabiego Karola Henkla juniora, znajduje się szczegółowy opis zabudowań dworskich w Słupii. Okazuje się, że przez pewien czas istniały obok siebie dwa dwory – nowy nazywany zamkiem i stary drewniany, wzniesiony jeszcze w okresie staropolskim. W dawnym dworze nikt nie mieszkał i ze względu na zły stan techniczny został wkrótce rozebrany. Obok stał równie zniszczony budynek mieszkalny dla służby dworskiej (czeladzi) oraz drewniana oficyna z kuchnią, w której mieszkał dzierżawca majątku. Poza tym wokół wystawiono obszerny spichlerz na podmurówce, wozownię, dwie stodoły, stajnie, obory, chlewy. Od strony Widawki wybudowano gorzelnię, browar i karczmę dworską, w której serwowano miejscowe trunki.

            W pobliżu dworu założono duży staw, z którego wodę wykorzystywano do napędzania młyna wodnego, folusza oraz urządzeń mechanicznych w kuźnicy żelaza (fryszerce). W stawie prowadzono gospodarstwo rybackie oparte na hodowli karpia. Staw osuszano raz na dwa lata, aby móc odłowić ryby.

            Dwór Turskich i Henklów rozebrano w okresie międzywojennym, po zakończeniu przez Skibniewskich budowy nowej siedziby.

Historia dziedziców dworu w Słupii

            Pierwsze wzmianki o Kaszewicach, które nazywano wówczas Kaszowicami pochodzą z XIII wieku. W księgach ziemskich sieradzkich pod rokiem 1391 pojawiła się wzmianka o niejakim Miczco (Mieczysław) de Casszewice. Natomiast w księgach z roku 1418 wspomniany był Mikołaj Tłuk (Tluk) de Kassewice. Można założyć, że ta zamożna szlachecka wieś została założona znacznie wcześniej. W połowie XV wieku, w bliżej nieznanych okolicznościach, włości dostały się w ręce Koniecpolskich, których rodowa siedziba mieściła się w Koniecpolu, w powiecie radomszczańskim. Koniecpolscy przez kilka wieków uchodzili za jedną z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodzin magnackich Rzeczypospolitej. Członkowie  rodu sprawowali najważniejsze urzędy w dawnym województwie sieradzkim. Hetman Wielki Koronny Stanisław Koniecpolski, żyjący w pierwszej połowie XVII wieku wsławił się, jako znakomity wódz i strateg.

            W 1595 roku, po śmierci ówczesnego dziedzica Kaszewic, starosty wieluńskiego Stanisława Przedbora Koniecpolskiego, majętność przeszła w spadku na jednego z jego synów Mikołaja. Była to bardzo ciekawa i oryginalna postać, której życie obfitowało w nagłe zmiany i przygody. W młodości został przeznaczony do stanu duchownego, a jako dziecko magnackie mógł oczekiwać błyskotliwej kariery kościelnej. Wkrótce pełnił funkcję archidiakona pomorskiego, proboszcza w wielkopolskim Chrząstowie i kanonika poznańskiego. Jednak zdecydował się porzucić stan duchowny i objąć urząd sędziego ziemskiego sieradzkiego. W 1612 roku ufundował w Kaszewicach drewnianą świątynię, bogato ją przy tym uposażając w ziemię i daniny.

            Po bezpotomnej śmierci w 1625 roku, Kaszewice z sąsiednimi folwarkami przypadły jego bratankowi Janowi Pobóg Koniecpolskiemu, bohaterowi spod Cecory, długoletniemu więźniowi tureckiemu. Jan Pobóg był osobą znaną i szanowaną przez szlachtę województwa sieradzkiego. Brał udział w elekcji króla Jana Kazimierza, organizował pospolite ruszenie przeciwko Szwedom w czasach tzw. Potopu. W 1656 roku wyzwalał Piotrków i Sieradz. Jan Pobóg otrzymał w 1646 roku urząd wojewody sieradzkiego i tym samym miejsce w Senacie. Zmarł w 1661 roku, a spadek po nim objął syn Stanisław Koniecpolski. Oddał on Kaszewice jako wiano, dla swojej córki Jadwigi, która została żoną znakomitego żołnierza, chorążego sieradzkiego Marcina Cieńskiego. Karierę wojskową Cieński rozpoczął w wojskach hetmana Jana Sobieskiego. Już jako rotmistrz husarski uczestniczył we wszystkich wyprawach „Lwa Lechistanu”. Nie zabrakło go także w największym triumfie polskiego oręża, jaki miał miejsce pod Wiedniem i Parkanami w 1683 roku. Sukcesorem Marcina i Jadwigi z Koniecpolskich, był ich syn Kacper, łowczy koronny.

            W wieku XVIII Słupia posiadała dziedziców zaliczających się do pierwszych rodzin magnackich w kraju. Następcą Cieńskich został pod koniec lat czterdziestych tego wieku wojewoda inflancki hrabia Franciszek Szembek, zmarły w 1765 roku. Jego syn, Aleksander Szembek robił szybką karierę wojskową, początkowo jako generał adiutant króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a później w armii rosyjskiej. Przodkowie Szembeków wywodzili się ze starej szlachty niemieckiej. Jeden z nich przybył w średniowieczu do Krakowa, gdzie w szybkim czasie dostał się w szeregi bogatego patrycjatu miejskiego. Pod koniec XVI w. jego potomkowie przeniknęli do stanu szlacheckiego pieczętując się herbem własnym „Szembek”.

            W 1774 r. w Kaszewicach pojawił się nowy gospodarz, biskup krakowski Feliks Turski, który przyczynił się do rozwoju hutnictwa żelaza opartego na wydobywanej na miejscu rudzie darniowej. Z jego inicjatywy w Kuźnicy Kaszewskiej budowano piece hutnicze tzw. dymarki oraz fryszerki. W czasach pruskich (przed 1806 r.), nad dużym stawem położonym w pobliżu dworu w Słupii, funkcjonował przez pewien czas wielki piec hutniczy.  Biskup okazał się też hojnym sponsorem dla ubogiej i zdolnej młodzieży wywodzącej się z jego poddanych. W swoim testamencie zapisał 20 tys. złotych na opłacenie nauki dwóch żaków w Akademii Krakowskiej. Nie żałował też pieniędzy na  wsparcie dla Szpitala Św. Łazarza w Krakowie. Po jego śmierci w  marcu 1800 roku, majętność odziedziczył dalszy krewny, Gabriel Turski.

            Kolejny właściciel dóbr kaszewickich (od 1806 r.), hrabia Karol Henckel von Doennersmark odznaczał się niebywałą aktywnością w dziedzinie gospodarczej i zapisał się w historii Polski i Niemiec, jako inicjator rozbudowy górnictwa węgla kamiennego i hutnictwa cynku i żelaza. Przez czterdziestoletni okres gospodarowania włościami przeprowadził kilka projektów kolonizacyjnych, fundując nowe osady i wsie, m.in. Kurnos, Grafenort (obecnie Nowy Janów) i Deutschland (obecnie Trząs). Główna siedziba rodu Henklów mieściła się na zamku Neudeck w pobliżu Tarnowskich Gór. Hrabia rzadko odwiedzał Słupię oddając zarząd folwarkami oraz zakładami hutniczymi w ręce dzierżawców – Józefa Morowskiego, Karola Grapowa i Emanuela Pringsheima. Dwór zastrzegł sobie jednak do swojej wyłącznej dyspozycji. Młodszy syn Karola Łazarza, Guido Henkel otrzymał od cesarza Wilhelma II tytuł książęcy. Przedstawiciele jego rodziny założyli potężny niemiecki koncern chemiczny, a jeden z bezpośrednich potomków, Florian von Doennersmark jest dziś cenionym reżyserem filmowym („Życie na podsłuchu”).

            W drugiej połowie XIX wieku majątek posiadał kilku właścicieli, którzy nie dorównywali swoim poprzednikom pochodzeniem (m.in. Bonawentura Rudzki i Ludwik Feigin). Jeden z dziedziców, Edward Żakowski był przed pierwszą wojną światową prekursorem motoryzacji w powiecie piotrkowskim. W 1914 roku sprowadził do Słupii samochód osobowy. Niestety nie jeździł nim długo, ponieważ kilka miesięcy później pojazd zarekwirowali legioniści Piłsudskiego. W 1923 roku Żakowski odstąpił swoje posiadłości Zygmuntowi Witoldowi Wesołowskiemu herbu Korczak. Nowy właściciel postanowił wybudować sobie okazałą siedzibę, dwór w stylu polskim. Udało mu się zakończyć inwestycję w stanie surowym, niestety potężnie się zadłużył i w listopadzie 1925 r. został zlicytowany. Niewykończony budynek nabył Adam Szczerbiński, który po kilkunastu miesiącach pozbył się go z zyskiem na rzecz Stanisława Sułowskiego z Głoskowa.

            Kolejny już właściciel miał zmierzyć się z niezakończoną budową i nie podołać. Dysponował nawet dobrym pomysłem na zagospodarowanie dworu. Nie zamierzał tam mieszkać – postanowił, że urządzi w nim hotel i kasyno gry. Z przyczyn finansowych zrezygnował z realizacji tego pomysłu i styczniu 1928 r. sprzedał wszystko za 57 tys. ówczesnych dolarów amerykańskich Annie Skibniewskiej, żonie ziemianina spod Lwowa, Władysława Skibniewskiego. Państwo Skibniewscy zakończyli wreszcie budowę dworu. Posiadłość była pięknie położona, w starorzeczu Widawki, prowadziła do niego szeroka lipowa aleja. Całość otaczał rozległy park. We wnętrzu robił wrażenie przestronny hol i prowadzące na piętro, trójbiegowe schody z podestami. Na parterze ulokowano reprezentacyjny salon, jadalnię oraz kuchnię, na piętrze pokoje prywatne i sypialnie. Z tyłu. w stronę ogrodu wychodził obszerny taras. Źródłem dochodów stało się rozległe gospodarstwo rybackie założone na Smugach.

            Podczas wojny okupanci hitlerowscy odebrali ziemię polskim właścicielom powierzając ją zarządcy komisarycznemu rezydującemu na plebanii w Kaszewicach.

            Po drugiej wojny światowej władze komunistyczne ostatecznie skonfiskowały i rozparcelowały majątek. We dworze od 1949 roku znajdował się ośrodek kolonijny dla dzieci pracowników fabryki żarówek „Polam” w Pabianicach. Obiekt niszczał nie remontowany i intensywnie eksploatowany. W latach 80-tych dworek należał do bełchatowskiego Zakładu Opieki Zdrowotnej. Po zamknięciu popadł w ruinę i został całkowicie zdewastowany.

            Kilka lat temu Starostwo Powiatowe w Bełchatowie, które w 2003 r. przejęło obiekt od Skarbu Państwa, planowało remont dworu z przeznaczeniem na centrum konferencyjne, hotel i kawiarnię.

            Na początku 2011 r. dwór kupił od Skarbu Państwa prywatny przedsiębiorca Zbigniew Firek. Dzięki jego inwestycjom  i energii zabytkowy dworek odzyskał swoją urodę z czasów największej świetności.

                                                                                  oprac. dr Aleksy Piasta